WEGEPASZTET Z SOCZEWICY Z PIECZARKAMI I CHRZANEM

Do sesji wykorzystano produkty marki

DUKA

Śniadanie Wielkanocne? Oprócz jajek nie może na nim zabraknąć pasztetu! W tym roku stawiamy na wersję wegańską z soczewicy, z dodatkiem pieczarek i chrzanu.

– około 60 min. keksówka o długości 25 cm

SKŁADNIKI

300 g zielonej soczewicy
200 g pieczarek
2 cebule
3 ząbki czosnku
3 ziela angielskie
3 jagody jałowca
3 liście laurowe
duża garść świeżego lubczyku
łyżeczka suszonego rozmarynu
łyżeczka kuminu
1/2 łyżeczki pieprzu
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
sól do smaku
4 łyżki mąki ziemniaczanej
sól
olej do smażenia
słoiczek chrzanu (200 g)

PRZYGOTOWANIE

    1. Zaczynamy od przygotowania soczewicy, którą zalewamy wodą i odstawiamy na minimum 2 godziny (a najlepiej na noc). Osobno przygotowujemy na patelni drobno pokrojoną cebulkę i pieczarki, które rumienimy wraz z liściem laurowym, zielem oraz jałowcem.
    2. Po wymoczeniu soczewicę gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. Gdy jest już gotowa, może być nawet rozgotowana, odcedzamy ją (jeśli nie wchłonęła całej wody) i dodajemy do niej wcześniej przygotowane i zrumienione pieczarki z cebulą.
    3. Staramy się usunąć liście, ziele oraz jałowiec. Dodajemy pozostałe przyprawy i blendujemy masę na gładko. Dodajemy sól do smaku i ewentualnie więcej pieprzu, jeśli jest taka potrzeba.
    4. Tak przygotowaną masę umieszczamy w wyłożonej papierem formie i pieczemy przez około 45 minut w temperaturze 180 stopni.

    Notka: żeby dodać nieco bardziej świątecznego charakteru możemy użyć grzybów suszonych bardziej szlachetnego gatunku. W tym celu grzyby również zalewamy wodą i namaczamy zanim będziemy je rumienić na patelni wraz z cebulą. Żeby dodać wielkanocny akcent przed pieczeniem na wierzch pasztetu wykładamy warstwę (około 1 cm) tartego chrzanu, który zapieczony zyska lekko słodki smak.

Karolina Piwowar

Ja. Karolina. Prawie weganka. Straszna gaduła.
Moja kuchenna przygoda zaczęła się od tego, że jako dziecko uwielbiałam się pobrudzić. Z podwórka przeniosłam to do kuchni i właśnie takie spontaniczne gotowanie uprawiam po dziś dzień. Jest wesoło, jest też zdrowo i sezonowo, prawie wegańsko i bezglutenowo.
Jeśli nie gotuję to najpewniej pakuję plecak i snuję marzenia o tym, że jak dorosnę, to zostanę zawodowym włóczęgą.

Odwiedź bloga
Wszystkie przepisy autora