Dyniowe gnocchi ze szpinakiem, kurkami i orzechami

Do sesji wykorzystano produkty marki

DUKA

Dla mnie no.1 jesiennych potraw jest dynia, dlatego gdy zaczyna się ta szara pora roku, ja zaczynam szukać nowych pomysłów na potrawy z dyni właśnie. Tym razem są to dyniowe gnocchi, które wbrew pozorom robi się bardzo szybko – taka zaleta kuchni włoskiej. Żeby jednak dodać polskiego akcentu proponuję podać je z duszonymi na maśle kurkami, które wywracają smak do góry nogami. Do tego blanszowany szpinak oraz orzechy i możemy cieszyć się prawdziwie jesiennym daniem na talerzu.

– 30 min   – 4 porcje

SKŁADNIKI

1 dynia hokkaido
300 g twarogu półtłustego
100 g mąki pszennej
100 g tartego parmezanu
1 jajko
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
o,5 kg kurek
opakowanie szpinaku baby
garść orzechów włoskich
garść świeżego tymianku
masło klarowane do smażenia
sól i świeże mielony pieprz do smaku

Dyniowe gnocchi

  1. Dynię dzielimy na pół, wydrążamy pestki i pieczemy w piekarniku nastawionym na 180 stopni przez ok. 20 min
  2. Z gotowej dyni wydrążamy miąższ i blendujemy go na gładko
  3. Do tak powstałego dyniowego puree dodajemy twaróg, parmezan, jajko, mąkę i dokładnie mieszając doprawiamy masę gałką muszkatołową oraz solą i pieprzem
  4. Z tak powstałej masy formujemy kuleczki, które następnie obtaczamy w mące i spłaszczamy za pomocą widelca, tworząc przy tym charakterystyczny dla gnocchi wzorek
  5. Tak przygotowane gnocchi wrzucamy do wrzącej, osolonej wody i gotujemy przez kilka minut o kilku minutach, aż zaczną same wypływać na powierzchnię
  6. Na rozgrzanej patelni topimy masło klarowane i dodajemy kurki, dusimy je pod przykryciem przez kilka minut z dodatkiem świeżego tymianku
  7. Na patelnię dodajemy szpinak i wcześniej ugotowane gnocchi teraz lekko podsmażamy
  8. Całość podajemy z pokruszonymi orzechami włoskimi

Karolina Piwowar

Ja. Karolina. Prawie weganka. Straszna gaduła.
Moja kuchenna przygoda zaczęła się od tego, że jako dziecko uwielbiałam się pobrudzić. Z podwórka przeniosłam to do kuchni i właśnie takie spontaniczne gotowanie uprawiam po dziś dzień. Jest wesoło, jest też zdrowo i sezonowo, prawie wegańsko i bezglutenowo.
Jeśli nie gotuję to najpewniej pakuję plecak i snuję marzenia o tym, że jak dorosnę, to zostanę zawodowym włóczęgą.

Odwiedź bloga
Wszystkie przepisy autora